Sierpniowe „najlepsze”.

Aż trudno uwierzyć, że sierpień już za nami. Miniony miesiąc minął mi wyjątkowo szybko.  W kategorii „ulubieńców” (strasznie nie cierpię tego słowa 😦 ) staram się zawsze umieszczać zdjęcie z miejsca, które odwiedziłam w danym miesiącu i tak oto na obrazku wyróżniającym znalazł się Pan, który pomylił epoki. 🙂

Postanowiłam urozmaicić trochę tą kategorię, którą od dziś będę nazywać „najlepsi” (dopóki nie wymyślę jakiegoś innego ciekawszego słowa) i znajdą się tutaj przede wszystkim maseczki, będą też kosmetyki oraz inne ciekawe rzeczy, które okazały się strzałem w dziesiątkę, nie zabraknie również elektroniki, książek czy procentowych napoi. Postanowiłam, że moi „najlepsi” będą wyjątkową formą przekazania mojego szerokiego spektrum zainteresowań i upodobań. Chciałabym również opisać wam najlepsze momenty w minionym miesiącu. Mam nadzieję, że mi się to uda 🙂

IMG_20180819_132811

Do tej pory stosowałam metodę płynięcia z prądem, ponieważ wydawało mi się, że skoro wszyscy tak robią to dlaczego mam i ja tak tego nie robić? Przecież to ludzie czytają, oglądają i im to się podoba. Teraz natomiast, kiedy usiadłam do pisania uświadomiłam sobie, że to nie ja i nie mój styl. Wypisanie kosmetyków i koniec – to pójście na łatwiznę.

Ogłoszenia „parafialne”!

Wpisy od dzisiaj będą się pojawiały rzadziej, ponieważ do każdego z nich chciałabym się lepiej przygotować, myślę, że nie częściej niż raz na dwa tygodnie. Również w tym samym odstępie czasowym będę umieszczać filmy a przy okazji pochwalę się, że powoli moje „pseudo studio nagrań” się rozwija i już niedługo będziecie mogli obejrzeć moje „dzieła” w nieco odmienionej odsłonie.

Sierpniowe „najlepsze”.

Maseczki:

Najlepszą maseczką w sierpniu okazała się kremowa maseczka z Bielendy – Kolagenowe Odmłodzenie, która świetnie dopasowała się do mojego typu cery. BielendaTo jest produkt, który „dogadał” się z moją skórą bez problemu. Więcej pisałam o niej tutaj i zachęcam do przeczytania mojej opinii na jej temat oraz do obejrzenia filmu o moim domowym SPA. Maseczka dodała kopa mojej skórze, świetnie się wchłonęła pozostawiając skórę mega gładką i super odżywioną. Czułam jakby moja skóra najadła się za wszystkie czasy a na koniec zrobiła „pfffff” 🙂  Super produkt, do którego z pewnością wrócę! Niestety nie mogę tego powiedzieć o kremie do twarzy z tej samej serii, po którym okropnie mnie wywaliło ale może i dlatego, że przeznaczony był do cery wrażliwej a nie tłustej. Szkoda!

Drugą maseczką i wielkim moim odkryciem była Double Bubble Pep-Start z Clinique, o której pisałam wcześniej tututututu.me and double bubble Clinique Chociaż była droga to powiem Wam, że warta swojej ceny. Skórę miałam gładką jak jedwab a bawiłam się przy tym jak dziecko 😀 Sami zobaczcie film. Bąbelkująca maseczka to moje wielkie odkrycie i bardzo się cieszę, że wystarczy odrobina kremu aby zaczęła działać, będę miała na dłużej 😀 Polecam zainwestować w ten produkt, jeżeli macie możliwość trochę poszaleć finansowo! Double Bubble to produkt, który należy do kategorii: drogie i dobre.

Kosmetyki:

Moim najlepszym kosmetykiem i zarazem niezwykłym odkryciem był żel pod oczy z firmy FlosLek. Polskie firmy coraz częściej zaskakują mnie swoimi wyrobami, które są nieraz niezwykle dobrej jakości. FlosLekWeźmy chociaż wspomnianą wcześniej Bielendę, której kosmetyki są w miarę przystępne cenowo i dobre, tak samo jak i Ziaja albo bardziej (dla mnie) luksusowe produkty L’biotici. Do zacnego grona dołączyły również kosmetyki właśnie z FlosLek ale więcej napiszę w oddzielnym wpisie. Dzisiaj przedstawić Wam chcę super żel pod oczy ze świetlikiem lekarskim i herbatą, który usuwa objawy zmęczenia, łzawienia, podrażnienia i pieczenia okolic oczu spowodowane warunkami atmosferycznymi, przebywaniem w suchych pomieszczeniach czy niewyspaniem. Stosuję go prawie codziennie rano i powiem Wam, że jest fajny.FlosLek Nakładam go również pod makijaż i nie zdarzyło mi się, żeby korektor czy podkład źle wyglądał. Szybko się wchłania ale pozostawia leciutką lepiącą powłokę, która w żaden sposób nie przeszkadza w nakładaniu makijażu. Kupiłam go za 2f na notino.co.uk i jestem szczerze nim zachwycona. Konsystencję ma żelową ale lekko lejącą więc radzę nie przechylać pojemniczka jak jest otwarty. Nakłada się bezproblemowo i wystarczy odrobina produktu aby pokryć okolice pod oczami i powieki. Na oficjalnej stronie firmy znajdziecie jeszcze inne rodzaje żeli pod oczy, wystarczy, że klikniecie tututututu. Polecam!

Elektroniczne zakupy:

Moim najlepszym zakupem minionego miesiąca był niewątpliwie Canon G7X Mark II. Canon G7XDługo szukałam odpowiedniego aparatu, który miał by odpowiednią stabilizację i w miarę dobrą jakość ale żebym nie wydała przy tym całych moich oszczędności. Chciałam mały, zgrabny aparat, który nadawał by do nagrywania zarówno w domu jak i na zewnątrz. Sporo osób proponowało właśnie ten konkretny model Canon’a. Zaletą tego aparatu jest niewątpliwie jego super stabilizacja ale też bardzo dobra jakość nagrywanego obrazu. Nagrałam już film, który już niebawem umieszczę na moim kanale na YouTube i ocenicie sami. Oczywiście znowu modelka mi nawaliła i musiałam zastąpić ją podczas nagrywania 😀 także proszę mnie nie oceniać :p. Wracając do aparatu to niestety znalazłam jedną wadę a mianowicie taką, że klapka gdzie znajduje się bateria i karta pamięci nie ma zatrzasku. Przyzwyczajona jestem do tego, że zamykam klapkę i następuje „samozatrzaśnięcie” a tutaj natomiast trzeba zamknąć ją samemu przesuwając mały „pipsztoczek”. Canon mógłby to naprawić! Ogólnie natomiast jestem bardzo zadowolona z zakupu! Polecam Wam jeżeli lubicie nagrywać filmy!

Procentowe napoje:

Pod koniec sierpnia miałam parę dni wolnego, dlatego też miałam też czas dla siebie. Któż nie lubi poleniuchować odrobinę lub oddać się w ramiona relaksu? IMG_20180824_164730Takim przyjemnością oddałam się również i ja fundując sobie domowe SPA w wannie z maseczką na twarzy i kieliszkiem szampana w ręku … a w tle sączyła się nastrojowo – relaksująca muzyka. Przyznam się Wam, że nie lubię szampanów ani win musujących ale odkryłam przypadkowo procenty, które wprost uwielbiam. Podczas zakupów postanowiłam, że dla odprężenia kupię sobie coś z bąbelkami ale kompletnie nie znając się na tym wybrałam butelkę, która najbardziej mi się spodobała i tak oto przypadek sprawił, że już któryś weekend pod rząd idę do sklepu po małą czarną 😀 . Ma świetny słodkawy smak taki jaki lubię. Freixenet to nazwa tego szampana, więc jak gdzieś znajdziecie go polecam spróbować! A więcej o moim domowym spa znajdziecie klikając tututu i tututu.

Relaks:

Odprężyć można się również w Beamish Museum czyli w małej wiosce gdzie wszyscy chodzą ubrani w starodawne stroje, domy otwarte są dla zwiedzających a sklepy zaopatrzone w produkty zapakowane w starodawne pudełka. Po ulicach mkną tramwaje, samochody i bryczki z minionej epoki, restauracje i domy zaopatrzone w archiwalne rekwizyty. Wszystko to sprawia, że czujesz się wyjątkowo i że masz wrażenie jakby czas cofnął się o co najmniej sto lat! Polecam Wam wycieczkę do tego niezwykłego miejsca jak byście przypadkiem znaleźli się niedaleko Durham! Zobaczcie krótki film z tego miejsca!

 

I tak oto spędziłam sierpień 🙂

Pozdrawiam!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

8 myśli na temat “Sierpniowe „najlepsze”.

  1. Dobry wpis, Aniu! Pewnie, bądź sobą na blogu! Myślę, że na byciu sobą wszyscy wychodzimy najlepiej. Pozdrawiam cię serdecznie i powodzenia w dalszym rozwoju, na blogu i w studiu nagrań także! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.